• Bartosz Osiadlo

Jak Uniknąć Dużej Wtopy W Ubezpieczeniu Na Życie

Cukierek w błyszczącym papierku


Gdy spotykam się z zarządami spółek, często widzę posiadane przez nich grupowe polisy na życie, za które płaci firma. Jest to jeden z elementów benefitów pracowniczych. Najczęściej są to tzw. pakiety VIPowskie, w już istniejącym ubezpieczeniu grupowym. Są one z grubsza oparte na wyższej, niż dla reszty pracowników sumie ubezpieczenia:

  • na życie

  • na wypadek poważnych zachorowań

  • na wypadek uszczerbku na zdrowiu


Na pierwszy rzut oka, to świetna sprawa. Wszak za stosunkowo niewielkie pieniądze mamy ochronę na kilkaset tysięcy złotych w przypadku choroby, czy inwalidztwa. Nie opłaca się tego zmieniać, prawda?

Nie do końca

Gdy pytam Klientów, którzy mają takie ubezpieczenie, jaki mają do niego stosunek, wielu traktuje je bardzo osobiście i opiera na nim bezpieczeństwo swoje i bliskich. Uważają wręcz, że polisa indywidualna nie jest im potrzebna.

Czy słusznie?

Tylko na pierwszy rzut oka.Oczywiście, trudno zastąpić bogaty wachlarz świadczeń oraz niską cenę oferowaną przez ubezpieczenia grupowe. Trzeba jednak spojrzeć trochę dalej i zadać sobie pytanie:

Jaka jest największa wada polisy grupowej?

Największą wadą polisy grupowej jest czas trwania umowy


W Ogólnych Warunkach polisy grupowej, ubezpieczyciel najczęściej stosuje zapis o tym, że

Umowa zawierana jest na okres 12 miesięcy, z możliwością automatycznego przedłużenia o kolejne 12 miesięcy, jeżeli żadna ze stron nie wyrazi sprzeciwu.

Otóż to. Żadna ze stron.

Bo do tanga trzeba dwojga. Nie wystarczy więc tutaj tylko chęć Klienta do opłacania składki (tak jak w ubezpieczeniu indywidualnym - przeczytaj o tym na przykład tutaj). Potrzeba jeszcze chęci ubezpieczyciela. Wynika to z faktu, że w OWU umieścił powyższy zapis, który jest swego rodzaju wentylem bezpieczeństwa dla firmy ubezpieczeniowej – aby, jeśli wydarzy się coś bardzo ciężkiego, mieć możliwość:

  • wypowiedzenia takiej umowy

  • podniesienia składki

  • obniżenia sumy ubezpieczenia


Przeanalizujmy przykład:

  1. Klient w trakcie okresu ubezpieczenia zapada na ciężką chorobę.

  2. Wnioskuje o świadczenie i dostaje wypłatę.

  3. Umowa trwa dalej. Dobiega rocznica polisy.

  4. W propozycji rocznicowej, ubezpieczyciel informuje o chęci odnowienia polisy dla całej firmy, z wyjątkiem naszego Klienta, albo proponuje mu "warunki szczególne".

Koniec końców, nasz przykładowy Klient pozostaje po ciężkiej chorobie, może wręcz oczekując ostatnich dni. A tymczasem ubezpieczyciel nie odnawia polisy na śmierć. Ochrona dobiegła końca. Nikt naszego chorego Klienta już nie ubezpieczy i rodzina właśnie została bez ochrony.


Remedium

Z drugiej strony – dobrze zawarta polisa indywidualna będzie lepsza właśnie z tego powodu, że ubezpieczyciel kontraktowo utrzyma ochronę tak długo, jak wcześniej obiecał, w czasie zdefiniowanym w polisie. Nieważne jak zmieni się stan zdrowia Klienta w tym okresie. Ochrona będzie działać pod warunkiem, że Klient zapłaci składkę.

Powyższe słowa są ważne zarówno w kontekście bonusów dla pracowników, jak i naszej własnej ochrony. Osobiście nie lubię dawać klientom jedynie iluzji ochrony, za jaką brutalnie uważam umowę o charakterze grupowym. Taka polisa może funkcjonować co najwyżej jako dodatek.

Myślę za to o droższych, ale pewniejszych ubezpieczeniach indywidualnych, na których później mój Klient faktycznie może oprzeć swoją prywatną ochronę.


Analogią może tu być kupno auta nowego, albo używanego. W nowym mamy gwarancję w przypadku awarii. W używanym, nigdy nie wiemy co się może zepsuć, albo nie zadziałać.


Czy Twoje ubezpieczenie też może nie zadziałać, gdy będzie potrzebne?

Jeśli chcesz to sprawdzić - wyślij do mnie zapytanie. Pogadajmy.


Czy wiesz, że mam też kanał YouTube, na którym jest więcej treści?



144 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie