• Bartosz Osiadlo

Niezdolność do pracy - czy polisa na pewno zadziała?

Aktualizacja: 20 kwi 2020

Nie ma to jak najwyższe zaufanie do własnej pracy i do firmy, którą się reprezentuje. Zwłaszcza, gdy mówi się klientowi, ze nie opłaca mu się ubezpieczyć na większą kwotę, bo i tak ubezpieczyciel nie zapłaci. "Bo wie Pan, znajdą jakiś zapis i się wymigają." A najlepiej potem z wszystkiego się wycofać i zacząć jednak sprzedawać... przepraszam, doradzać wyższe ubezpieczenie, gdy inny doradca pokaże owemu klientowi jak to można zrobić dobrze. Tak dobrze, żeby jednak zapłacili...


Powyższy akapit wynika z opowieści, jaką usłyszałem od Klienta, przedstawiciela zawodu Chirurga Stomatologicznego, który rozmowę zaczął od przytoczenia wierutnej bzdury, opowiedzianej mu przez innego agenta, jakoby nie był w stanie ubezpieczyć utraty swojego nadgarstka na kwotę wyższą niż pół miliona.


Najpierw podstawy

Z życiem i zdrowiem, w przeciwieństwie do majątku, domu, samochodu i im podobnych, nie wiąże się pojęcie konkretnej wartości odtworzeniowej, ani rzeczywistej. O ile odbudowa domu będzie kosztować X, który da się wyznaczyć zestawiając ze sobą różne koszty, o tyle życie nie ma jednej mierzalnej wartości. Nie występuje tu więc ustawowy limit odpowiedzialności co do konkretnej maksymalnej sumy ubezpieczenia.


W przypadku naszego tytułowego Chirurga, który chciał ubezpieczyć swoje nadgarstki, tak na prawdę z rozmowy wynikło, że chciał się zabezpieczyć od sytuacji, w której nie byłby zdolny do wykonywania swojej pracy wskutek wypadku lub choroby. Oprócz tego również do zabezpieczenia była sprawa śmierci i leczenia, ale skupmy się na zdolności do pracy.



Różni ubezpieczyciele, różne definicje

Najpopularniejsza z nich to taka, która określa Niezdolność do pracy tak:

"całkowitą i trwałą niezdolność do wykonywania jakichkolwiek czynności zarobkowych, trwająca co najmniej 12 miesięcy i nierokująca poprawy". 

I o tyle o ile menedżerowie sprzedaży różnych ubezpieczycieli będą się prężyć, że mimo wąskiego brzmienia, to w praktyce wypłacają i wypłacali, nawet gdy ubezpieczony mógł robić inne czynności, dla mnie niestety to nie wystarczy.


Inna definicja, z którą kiedyś się spotkałem, to

"trwała i całkowita niezdolność ubezpieczonego do wykonywania działalności zarobkowej, która przez okres ostatnich 6 miesięcy stanowiła główny dochód ubezpieczonego". 

Tak już lepiej. Problem był taki, że maksymalna suma ubezpieczenia wynosiła 100 000 złotych, więc była śmiesznie niska.


Czy chcesz się upewnić o tym, że zapis o niezdolności w Twojej polisie jest bardziej satysfakcjonujący? Kliknij tu i umówmy się na 30-minutową rozmowę telefoniczną>>


LOSS OF INCOME

Tak naprawdę, jeżeli chodzi nam o ubezpieczenie niezdolności do pracy, najpewniejszą formą ubezpieczenia będzie ubezpieczenie LoI (Loss of Income) oparte na definicji, która mówi o "utracie zdolności do wykonywania ubezpieczonego zawodu". Definiując pojęcie ubezpieczonego zawodu we wniosku, określając średnie przychody osiągane w poprzednich miesiącach, jasno stawiamy przed ubezpieczycielem sprawę: jestem chirurgiem stomatologicznym i robiąc to, zarabiam tyle i tyle złotych co miesiąc.


Taka forma ubezpieczenia jest najdroższą z ubezpieczeń zdolności do pracy, jednak jest ona również najpewniejszą. Nie pozostawia ona miejsca na interpretację, czy np. po tym jak straciłem czucie w palcach i chirurg żadny ze mnie nie będzie, mogę jednak jeszcze dmuchać zawodowo balony dla dzieciaków w parku. Trzeba pamiętać natomiast, że jest to tylko dopełnienie reszty obrazu ubezpieczeń zdrowia i życia.


Czy wiesz, że mam też kanał na YouTube?

Kliknij tu i zapoznaj się z materiałami, które tam dla Ciebie przygotowałem.

48 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie